Kobiece szpilki na tanecznym parkiecie

Młode wilki

Mój pierwszy nightgame

Głośna muzyka i tłum ludzi na niewielkim parkiecie, spowodowały dziwne uczucie paniki, przez które miałem ochotę uciec jak najszybciej. Myśli o tym, po co tu  przyszedłem, nie pomagały w utrzymaniu spokoju ducha, wręcz przeciwnie. Na szczęście nauczyłem się już dawno, jak ukrywać emocje przerażenia, zmusiło mnie do tego życie w dysfunkcyjnej rodzinie. Czułem, jak dezodorant przestaje działać i moja świeżo wyprasowana koszula, staje się coraz mniej wygodna. Wewnętrzne uczucie dyskomfortu rosło i osiągnęło apogeum w momencie, gdy usłyszałem od Miśka:

To co?! Idziemy na parkiet?

yyy no dobra.

Chwila dziwnego niespójnego wyginania się solo, nie powodowała wzrostu mojej pewności siebie, nie zrobił też tego Misiek:

Stary, trampki? Poważnie?! Ile Ty masz lat?

Tak, trampki. W tym czasie niestety mój portfel coraz bardziej przypominał dziurę bez dna. Zmiana pracy na gorsze warunki finansowe, które były dopasowane do dwóch pensji w domu zrobiły swoje… – zakredytowane 8 tysięcy na minusie w ciągu paru miesięcy nie wróżyło mi dobrze, postanowiłem wtedy przerwać inwestycje w swój wygląd.

Z tego co słyszałem to, jak jesteś dobry w nightgame (uwodzenie w nocy), to możesz podrywać w stroju klauna, nie wierzysz we mnie?

Ja Ci tylko zwracam uwagę.

Żaden z nas nie do końca miał odwagę zagadać do kogokolwiek. Tańczyliśmy solo, patrząc na siebie i czekając na cud. Chłopaki cud próbowali wywołać odwagą w płynie, ja próbowałem uczyć się sztuki uwodzenia na trzeźwo. Klubik był mały, parkiet pełen. Większość mężczyzn stała z boku. Na środku brylowali Ci najbardziej nawaleni którzy od tzw. odcięcia – byli już o krok i goście którzy przyszli z partnerkami. Jedyni którzy oprócz tych… „niesmiertelnych” tańczyli na parkiecie, byliśmy my – Młode wilki. Warunki były dla nas mocno sprzyjające – może poza wyglądem… w tamtym okresie wyglądaliśmy mniej więcej tak:

czterech kujonów siedzących przy stole

Tańczyliśmy godzinę – tak, bitą godzinę sami. O dziwo mieliśmy tak słabą konkurencje, że kobiety zaczęły się niecierpliwić i zbliżać, że niby przypadkiem.

Poszedłem do ubikacji. Knajpka miała jeden bardzo duży plus. W ubikacji było względnie czysto jak na taką imprezę. Wracałem na parkiet i zahaczyłem o bar, gdzie zamówiłem kolejną colę ze szkła. Zawsze miałem słabość do zimnej coli ze szklanej butelki – nie wiem o co chodzi ale smakuje całkiem inaczej niż ta z plastikowej.

Chwilę rozejrzałem się przy barze i podszedłem do parkietu z dużym zdziwieniem. Misiek, Kuban i Remi – wszyscy tańczyli z dziewczynami. Tak… Ładnymi.

Nogi się ugięły, poczułem zawroty głowy i wykręcający się w środku mnie żołądek i wszystkie flaki.

Jestem do tyłu…

Wszełem na parkiet i bez pardonu zacząłem podchodzić do dziewczyn. Podszedłem do jednej od tyłu i złapałem ją za rękę. Dziewczyna wyrwała się nerwowo i spojrzała na mnie z wyrzutem jakbym przeleciał jej kota. Szybko rozejrzałem się po sali wypatrując innej „ofiary” – rude włosy, ładna, ale nie tak żeby przytłoczyć.

Widzę że znalazłem partnerkę do tańca

Taaak?

Tak!

Stanowczo spojrzałem w jej oczy i wziąłem za rękę. Po kursie Bachaty mniej więcej wiedziałem co robię, chociaż do muzyki klubowej wychodziło to dosyć kiepsko. Na szczęście moje ruchy były na tyle pewne, że moja partnerka zaczęła wpadać w lekkie kompleksy odnośnie swojego tańca. Spróbowałem zbliżyć się w tańcu, lecz Sylwia gwałtownie uciekła.

Co tu robisz?

Moja koleżanka szuka partnera na wesele

To nie marnujmy czasu, zaprowadź mnie do niej

Ja poczułem się urażony, że unika bliskości, ona obraziła się że ją odrzuciłem idąc do koleżanki. W życiu zaznałem dużo pokory ale mam jedną niesamowitą wadę, mściwość z dużym ego, mimo że koleżanka interesowała mnie dużo mniej, postanowiłem tańczyć z nią.

Gdy trenowałem sporty walki mówiło się, że stres mija z pierwszym brutalnym ciosem w pysk. Przestajesz się bać zagrożenia bo właśnie je odczułeś, zaczynasz wtedy skupiać się już na działaniu. Tak było tutaj – i postanowiłem z interakcji z weselną dziewczyną, wynieść jak najwięcej zabawy.

Czym się zajmujesz?

Jestem pilotem oblatywaczem próbnych rakiet w europejskiej agencji kosmicznej

Żartujesz sobie ze mnie?

Niee, na prawdę! Testuję rakiety, one spadają, ja wyskakuje na spadochronie – cały na biało.

To musi być niebezpieczne!

Bardzo!

Nie wiem co mnie bardziej ubawiło, sam tekst który wymyśliłem, czy to że laska to łyknęła całość do momentu w którym nie wybuchłem śmiechem.

Kiedy nie wytrzymałem napięcia i roześmiałem się jej bezwstydnie prosto w twarz, brunetka zlała mnie pokazowo na środku parkietu, kiedy zacząłem śmiać się jeszcze bardziej – przytuliła się i zbliżyła skracając dystans do minimum.

Misiek spojrzał na mnie porozumiewawczo.

Idę do baru, miłych łowów!

Mam nadzieję że się tu jeszcze spotkamy

Na pewno

Nieee… nie spotkaliśmy się…

Przy barze od słowa do słowa okazało się że 3 koleżanki same zaczepiły chłopaków kiedy byłem w WC i zaczęły z nimi tańczyć. Kolejna cola i wróciliśmy na parkiet. Podszedłem do grupki dziewczyn z którymi tańczyła moja grupa.

Byłem już pewniejszy siebie, więc stanowczo wziąłem jedną z nich za rękę. Dziewczyna była na pewno wystrojona na imprezę, ale czy nastawiona? Co chwila sięgała po telefon. Emocje jak na grzybobraniu.

Postanowiłem na siłę się zmienić z Remkiem.

Odbijany!

To wielki plus nightgame, jest dużo bardziej dynamiczny, pozwala na przemycenie dotyku przez zabawę i ewentualną szybką zmianę partnerów. Koleżanka już dużo lepiej się bawiła. Wciąż jednak omijałem trzecią z nich o którą rywalizowały chłopaki. Była to szczupła brunetka o długich, naprawdę długich nogach. Założone na stopy długie szpilki tylko potęgowały wyróżniające się „szyny”. Falowane włosy do ramion i uśmiech od ucha do ucha. Nie zajmowałem się nią, pomimo że co chwila się o siebie obijaliśmy. Podświadomie wydawało mi się że jest poza moją ligą.

Kolejna piosenka się skończyła, kiedy usłyszałem przy moim uchu szept:

Przeleciałeś wszystkie moje koleżanki, teraz ja Cię muszę przelecieć.

Przez moment 5 sekund trwało jak godzina, zbierałem szczękę z podłogi. Sam nie wiedziałem czy bardziej zszokowało mnie że ona się do mnie odezwała, czy dwuznaczność tego tekstu.

Z Anią bawiłem się świetnie. Tańczyła hobbystycznie sambę, co było widać na parkiecie. Zgrabne, ale nieco sztywne ruchy na długich nogach sprawiały że podobała mi się jeszcze bardziej.

Postanowiliśmy jednak zaciągnąć dziewczyny do loży. Panienka od patrzenia w telefon, zmyła się. Została Ania z koleżanką i nas czterech.

Rozmowa wyglądała komicznie. Remek olał sprawę i zagadał Rudą przy barze. Misiek i Kuban strzelali w Anię pytaniami.

Skąd jesteś, co lubisz robić, ile masz lat?

Obserwowałem chłopaków którzy przysuwali się do Ani, gdzie ona automatycznie odsuwała się w drugą stronę.

W tym momencie wiedziałem co się dzieje. Kiedy chłopaki wydębili od niej profil na facebooku, ja odchyliłem się od niej jak najdalej się da, popatrzyłem jej głęboko w oczy i zapytałem:

Nauczysz mnie samby?

Chętnie – odpowiedziała uśmiechając się od ucha do ucha.

Na tym skończyło się nasze wspólne wyjście, gdyby nie przypadkowe podejście do reszty naszej grupy, nigdy nie stanąłbym na wysokości zadania i nie zaczął bym podchodzić do dziewczyn (no może po roku), zauważyłem też wtedy, że im dziewczyna ładniejsza, tym większe ma ego i można to wykorzystać do własnych celów. Jakiekolwiek próby dalszego szybkiego posuwania znajomości na „właściwe tory”, nie miały wtedy większego sensu, zrobiłem tak niesamowity progres że położyłem się do łóżka niesamowicie szczęśliwy.

Jak się okazało – Ania od 5 lat miała chłopaka, nikogo na facebooku nie przyjęła do znajomych. Ale dla człowieka który nigdy nie miał powodzenia u atrakcyjnych kobiet – ten wieczór stał się początkiem niesamowitej przygody i pracy nad sobą, po drodze miałem jeszcze dużo wpadek i historii wciąż przełamując bariery i uświadamiając sobie jak bardzo atrakcyjnym mężczyzną jestem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *